Company Logo

Licznik odwiedzin

Odwiedzinło nas70156

Gościmy

Odwiedza nas 26 gości oraz 0 użytkowników.

Rzeszów - Wilno 2006

Naprzód z nadzieją”- moje wspomnienie pielgrzymki

 

              W dniach 1-10.07.2006 r. wyruszyła z Rzeszowa rowerowa pielgrzymka do Wilna.

Trasa prowadziła przez piękne polskie sanktuaria: Krasnobród, Chełm, Kodeń, Studzieniczą. Jednym ze znaczących miejsc był również Pratulin-miejsca poświeconego męczennikom podlaskim i Suchowola- rodzinna parafia ks. Popiełuszki.

Wędrówka poprzez Roztocze, Polesie, Podlasie, Suwalszczyznę sprzyjała zadumie i bliskości ze Stwórcą otaczającego piękna.

Był upał i zmęczenie, czasem może brak sił i zwątpienie, ale nie brakowało ludzkiej życzliwości, uśmiechu, dobrego słowa...

Była okazja poświecić w jakiejś intencji swój trud, złożyć wyrzeczenie...

Była wspólna modlitwa-codzienna Msza św., różaniec, koronka......

Była wreszcie możliwość odnalezienia odpowiedzi na pytanie kim jesteśmy, kim chcemy być.

 

Tak też pielgrzymując, ze śpiewem na ustach, dotarliśmy ósmego dnia do Ostrej Bramy i padliśmy na kolana przed obrazem Matki Boskiej, „która wiele ma imion a jest tylko jedna” dziękując za otrzymane łaski i szczęśliwe dotarcie do celu.

Oby wszystko, czego doświadczyliśmy na pielgrzymim szlaku przetrwało w nas w codziennym „zabieganym” życiu.

 

                                                                                                                      Marta z Lublina


 

WILNO 2006

 

            W sobotę rano, chociaż nadszedł długo przeze mnie oczekiwany dzień wyjazdu wcale się nie cieszyłem. Nastroje pielgrzymów jak i mój w bardzo drażniący sposób psuła kiepska pogoda. Deszcz, wiatr i nie najwyższa temperatura wcale nie są wymarzonymi czynnikami do jazdy. Zanim dojechałem do kościoła Św. Michała Archanioła  byłem cały mokry.

 

 

Na szczęście, gdy dojechaliśmy do sanktuarium w Leżajsku słońce wychyliło się zza chmur, a uśmiechy znów powróciły na twarze pielgrzymów. Z pogodą już do samego końca nie mieliśmy żadnych problemów, świeciło słońce i było bardzo ciepło. Długie kolarskie spodnie, rękawki i kurtki włożyliśmy na samo dno plecaków. Większość pielgrzymów znała się już z wcześniejszych wyjazdów, ale dla nowych uczestników pierwszy dzień był czasem poznawania ludzi.

 

 

Jednym z powodów, dla którego jeżdżę na pielgrzymki jest więź między pielgrzymami. Życzliwość, radość, współczucie, koleżeństwo to tylko kilka z wielu cech pątników. Pokonywanie nawet najcięższych tras w gronie takich ludzi to sama przyjemność. Przejeżdżając dystans prawie 1000 km można było zobaczyć i zwiedzić wiele ciekawych zakątków. Malownicze pejzaże cieszyły oko tak bardzo, że zapominałem jak daleka droga jeszcze przede mną. Bardzo podobała mi się Msza polowa nad Niemnem, taki niecodzienny rodzaj modlitwy jest świetną formą wychwalania Boga – Stwórcy wszystkiego, co nasz otacza.

 

 

Niesamowitym przeżyciem był dla mnie sam wjazd całej grupy do Ostrej Bramy, tam padając na kolana oddaliśmy pokłon Bożej Matce i podziękowaliśmy za bezpieczne doprowadzenie nas do jej cudownego obrazu. 10 Lipca, gdy już dojechaliśmy do Rzeszowa rozstawaliśmy się ze łzami w oczach i mówiliśmy sobie że nigdy nie zapomnimy o tym wszystkim co razem przeżyliśmy i czego doświadczyliśmy.

 

 

Wojciech Słaboń   



Contribute!

Powered by Joomla!®. Designed by: hosting video ws tld reseller Valid XHTML and CSS | Joomla templates.