Company Logo

Licznik odwiedzin

Odwiedzinło nas70156

Gościmy

Odwiedza nas 7 gości oraz 0 użytkowników.

Rzeszów - Lwów 2007

WYPRAWA DO LWOWA 2007

 

        Dzień 28 kwietnia 2007 roku pozostanie na długo w moim sercu i pamięci. Nie tylko w moim, ale także wśród wszystkich uczestników Pierwszej Ogólnopolskiej Pielgrzymki Rowerowej Rzeszów- Lwów- Rzeszów, pod hasłem:" Bóg kocha życie".  Rozpoczął się on uroczystą Mszą Św. Przed nami do przejechania prawie 400 km. Sobota minęła spokojnie, jak cisza przed burzą. Dzień drugi to wyzwanie. W nocy padał deszcz... i droga... droga jak nasze życie, trudna, wyboista- towarzyszyła nam przez większą część naszej trasy.  W Żółkwi byliśmy w muzeum figur woskowych. 30 kwietnia dotarliśmy do celu naszej podróży- Lwowa. Zwiedzaliśmy miasto, byliśmy na cmentarzu Łyczakowskim- cmentarzu Orląt Lwowskich i wielu wybitnie zasłużonych dla Polski ludzi kultury, nauki i polityki. Razem z ambasadorem złożyliśmy kwiaty na wspólnej mogile.  Następnie udaliśmy się do katedry lwowskiej na mszę św. dziękczynną za 15 lat istnienia diecezji rzeszowskiej, która była kulminacyjnym punktem naszego pielgrzymowania.  Po niej skierowaliśmy swe kroki w kierunku opery. Przez cały ten czas towarzyszył nam przewodnik, który przybliżył nam historię i dzieje tych miejsc. Ostatni dzień... brrr..  zimno... i jeszcze ten postój na granicy... i pod wiatr... mało czasu. Ale Boża Opaczność jest z nami. W Jarosławiu Eucharystia. Późnym wieczorem znajdujemy się na miejscu, z którego wyruszyliśmy. Szczęśliwie dobiega końca część drogi... drogi naszego życia.. drogi do naszego Ojca... Przez wszystkie dni wędrowaliśmy z modlitwą: codzienna msza,  anioł  pański, koronka, różaniec, apel jasnogórski. Przemierzaliśmy rowerem dawne tereny Polski z własnymi intencjami. Była to najtrudniejsza pielgrzymka ze wszystkich, w których brałem udział ze względu na jakość dróg i pogodę, co nie znaczy że tak bardzo trudna, ponieważ we wcześniejszych aura zawsze dopisywała. Jednak będę ją wspominał najmilej, pielgrzymka bez trudu pozostawia niedosyt. Nadszedł czas na pożegnania z nadzieją, że niedługo znów się zobaczymy. Przecież w lipcu wyruszymy do Wilna.. A wcześniej majówki. Cieszę się, że wpadam w nałóg- nałóg pielgrzymowania. I aż się prosi, aby tak wyglądało całe nasze ziemskie życie. Dziękuję serdecznie organizatorom, sponsorom, osobom odpowiedzialnym za nasze zdrowie, żołądki i rowery i wszystkim pątnikom za to, że dzięki Wam mogłem przeżyć godnie część swojego życia w zdrowej atmosferze, że mogłem poznać tutaj wspaniałych ludzi,. że był czas na spojrzenie z pewnym dystansem na siebie, przyrodę, otoczenie... już tęsknię...

 

                                                                                                                   Rychu



Contribute!

Powered by Joomla!®. Designed by: hosting video ws tld reseller Valid XHTML and CSS | Joomla templates.